Najwyższy czas znów coś wyskrobać. Po opłakaniu rzewnymi łzami zakończenia bloga Emo-Martynki (czemu wyszła za Tomóshia? pżeciesz on był muj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! SosnAaA x/) doszłam do wniosku, że tak nie można. Nie dopuszczę, by poziom głupoty w internecie spadł.
Nie będę tutaj komentować ostatnich wydarzeń. Obłuda ludzi wokół mnie przerasta i nie będę się sama napędzać. Mnie nie wolno się denerwować. I w ogóle to jest lekceważenie, bomba z zachowania i foch. Etcetera.
Mimo wszystko, Meteorowi należy się pewna historyjka. Miało to miejsce nie tak dawno temu, w tramwaju. Tramwaj jak zwykle Sharpał potężnie, aż tu nagle wchodzi kanar. Tylko nei taki żółto upierzony, tylko taki w okularach i kawałkiem taśmy kiblowej z napisem "legitymacja" na piersi. Czy innej części ciała, nieistotne. Zażądał biletów. Po wysłuchaniu narzekań małżeństwa za nami ("nie mam, niech pan pisze mandat, i tak nie zapłacę, albo trudno, zapłacę, ale na leki dla żony już nie starczy") i nawdychaniu jakże upojnej woni nadtrawionego hydroksyetanu, przeszedł do nas. Zobaczył nasze papiery, po czym, z niewiadomych powodów uśmiechnął się, westchnął i wyszedł. Smutny taki był. Nie wiem, co mu się tak nie spodobało w moich papierach, może Ty, drogi M51 będziesz w stanie to wyjaśnić?
Na tym chyba koniec. I tak Marta mi oznajmi, że wpis ten przypomina zatwardzenie. Chyba już to gdzieś pisałam, ale powtórzę - zdaję sobie sprawę, że jestem zaledwie gówienkiem w trawie wobec ogromu rozwolnienia jej TFUrczości.
No to papciaki i pozdruffffka xD
Sterroryzowana przez Pana Kontrolera oraz namówiona przez Sharpa, próbuję spłodzić nOwOoOoM NoCiEm. A jako że nie rodzi się ona z natchnienia, tylko z natchnienia przymuszonego, będzie jakości pośledniej raczej.
Cytując za Wikipedią: Oda - utwór liryczny, który charakteryzuje się wzniosłością tematu i stylu, sławi ideę, wydarzenie lub czas. Zwykle cechuje ją także zbiorowy podmiot wypowiedzi. Należała do najpopularniejszych form poezji klasycznej.
W Starożytnej Grecji i w starożytnym Rzymie oda była w przeciwieństwie do hymnu utworem o tematyce świeckiej, wychwalającym np. miasta, ludzi lub pewne pojęcia abstrakcyjne. Charakteryzuje się zawartością elementów pochwalnych, patosem, śpiewnością i melodyjnością. Zrytmizowanie osiągnięte jest za pomocą regularności wersyfikacyjnej i stałego miejsca średniówki.
W skrócie - ma być wierszem, bo jak nie wierszem, to nie oda. Jednakże w dobie zastępników, produktów czekoladopodobnyci i pseudopoetów, którzy, nie znając interpunkcji i nie chcąc jej się nauczyć, stworzyli wiersze białe (ach, tak, oczywiście, to taka wizja poetycka, artystyczna i w ogóle, a ja ich nie rozumiem, bom wieśniak i Bober z Żeremia rodem), stworzę również własną wizję ody, która wierszowana nie będzie, nie będzie pisana podniosłym stylem, a już tym bardziej nie będzie charakteryzować się śpiewnością i melodyjnością. Bo nie. I ch*, jak zwykł mawiać pewien... ktoś.
Skupmy się na leniwcu. Znów, za Wikipedią: leniwiec - ogólna nazwa dwóch rodzin z rzędu szczerbaków: leniwcowatych (Bradypodidae) – nazywanych również leniwcami trójpalczastymi – i Megalonychidae, do których zaliczane są leniwce dwupalczaste. Są to średniej wielkości, nadrzewne zwierzęta z mocnymi kończynami, opatrzonymi bardzo długimi pazurami, na których poruszają się grzbietem w dół, zwisając z gałęzi drzew. Środkowe człony palców są zrośnięte. I o ile możemy powiedzieć... że...tak... etcetera... (to już nie leniwiec, to Drozd czy tam inne ptaszydło).
Tak więc budzi się we mnie zwierz. Zwierz groźny i niebezpieczny dla mojej sesji. Bo jeżeli nadal będę go traktować tak, jak do tej pory, pobłażliwie, pieszczotliwie, dokarmiając roślinką z rodziny Niechciejus wulgaris (niechciejec wulgarny, to jest zwyczajny chciałam rzec), To moje wybujałe aż nazbyt ambicje pójdą... w siną dal.
Co dziś będziemy robić, Móżdżku? To, co każdej nocy - zap*** do sesji. W poniedziałek poSHARPiemy się trochę z zarządzaniem. Bo pani Tereska nie zaakceptuje wprowadzania zwierząt z rodzaju Bradypodidae bądź Megalonychidae na egzaminie. A jeżeli zaakceptuje, to polubi tak, że zaprosi jeszcze raz. W Sesji, Ktorej Nazwy Nie Wolno Wymawiać.
Najwyższy czas zakończyć te wypociny. A jako że każdy "odcinek" bzdur, które wypisuję na tym blogu winien być zakończony morałem, ogłaszam dla przyszłych pokoleń:
NIE MÓW (NIE PISZ) NIC, JEŻELI NIC MĄDREGO DO NAPISANIA (POWIEDZENIA) NIE MASZ
Tak... bo coś mądrego trzeba było tu umieścić... etcetera...
Wizja białych Świąt, z iskrzącą się, białą pierzyną, w której możnaby zatonąć, by zapomnieć o całym świecie, poszła się... kopulować. Święta minęły. Trociny częściowo skonsumpowane, reszta jeszcze czeka. Na szafce w kuchni spoczywa kolejna porcja maku na makówki, coby w Żeremiu, w Sylwestra nie zagościł Mały Głód, ani tym bardziej którykolwiek z jego starszych braci: Głód Duży, bądź też człowiek straszny i złowrogi, Profesor Głód. Aura udaje, że daje nam jakiś substytut śniegu. Zupełnie jak za komuny - wyrób czekoladopodobny w opakowaniu zastępczym. Znajomi rozpełzli się w poszukiwaniu rozrywek Sylwestrowych.
Bobrzątko siłą (uroku osobistego, ale "siła" ładniej wygląda) zostało zaciągnięte do kina na Avatar. Recenzji nie będzie. Powiem krótko: polecam. "To może ja sobie zorganizuję takiego avatara, żeby za mnie sprzątał, odśnieżał...". Jeżeli to była aluzja do prezentu urodzinowego, to uprzedzam, że do października mogę nie zdążyć z wyprodukowaniem takiego sprzętu. Obawiam się również, iż byłoby przedsięwzięcie niezwykle wysokobudżetowe i mogłoby przekroczyć moje możliwości. A więc jak Bobrzątko będzie już handlowcem międzynarodowym i będzie tarzać się w trocinach i wszelakich innych dobrach doczesnych, to pomyśli.
Sesja się zbliża. Ale o tym też pisać nie będziemy, w myśl przysłowia "Nie wywołuj Wilczka z Jamnej... tfu, z lasu", lub, jak mawiała prababcia moja, a mądrą i światłą kobietą była: "Nie ruszaj g..., póki nie śmierdzi".
A jako że żaden wpis puenty pozbawion być nie może, przypominamy: Bóbr nie mieszka w tamie, tylko w Żeremiu. A Żeremie nie jest nazwą dzielnicy. Bo wieś oficjalnie dzielnic nie ma. Nieoficjalnie... "To już zupełnie inna historia"